Oszustwo przy wykorzystaniu Blika
25-latka i jej 33-letnia siostra chcąc pomóc bratu, straciły ponad 5 500 złotych. Kobiety otrzymały wiadomość od brata z prośbą o podanie kodu blik bo były mu potrzebne przy zakupach. Nie wiedziały, że mają do czynienia z oszustem, który wcześniej włamał się na konto społecznościowe brat i w jego imieniu wyłudzał pieniądze.
Do komendy zgłosiła się 25-latka oraz jej 33-letnia siostra mieszkanki powiatu, które, poinformowały o oszustwie. Kobiety otrzymały wiadomość od swojego brata o przelanie kodów blik na zakupy, nie wiedziały, że ktoś wcześniej włamał się na jego konto i wysyłał w jego imieniu wiadomości. Były przekonane, że wiadomość wysłał ich brat dlatego zgodziły się na przekazanie kodów BLIK. Niestety w niedługim czasie okazało się, że to nie brat prosił o kody, a oszust, który włamał się na jego konto na portalu społecznościowym. Kobiety za późno zweryfikowały nadawcę, przez co kody BLIK trafiły do oszusta. W ten sposób straciły łącznie ponad 5 500 złotych.
Chrońmy swoje oszczędności. Pamiętajmy, aby pochopnie nie reagować na przesyłane prośby o pożyczkę czy opłatę. Przed podjęciem decyzji o wysłaniu blika zweryfikujmy wcześniej, czy wiadomość została przesłana przez kogoś bliskiego. Wystarczy zadzwonić do takiej osoby i potwierdzić, czy rzeczywiście potrzebuje naszej pomocy. Jest to najprostszy sposób, aby nie stracić oszczędności. Bądźmy czujni a uchronimy się przed oszustwem.
Taką czujnością wykazał się 48-latek mieszkaniec powiatu, którego wczoraj próbowano oszukać.
Mężczyzna zgłosił się i zawiadomił o próbie oszustwa. Podczas zmiany hasła w jednej z aplikacji otrzymał informację o weryfikacji swoich danych przez rachunek bankowy. Po czym otrzymał telefon od rzekomego pracownika banku, który twierdził, że jego konto jest zagrożone i musi założyć konto techniczne i tam przelać swoje pieniądze. Pracownik prosił go o zalogowanie w aplikacji bankowej, a potem zostanie poinstruowany co dalej. Jednak mężczyzna rozłączył się i po kontakcie z infolinią swojego banku dowiedział się, że nikt z pracowników się z nim nie kontaktował a to była próba oszukania go. Gdyby dał się oszukać stracił by 40 tysięcy złotych.
Dzięki temu nie doszło do oszustwa, a jego czujność uchroniła go przed utratą pieniędzy.
aspirant sztabowy Faustyna Łazur